Bieszczady – wspomnienie z wakacji
14 sierpnia wyposażeni w śpiwory, karimaty i zapas konserwy turystycznej rzuciliśmy wszystko żeby wyjechać w Bieszczady. Bladym świtem poznaliśmy Pana Gienka – najlepszego pod słońcem kierowcę, który sprawnie i bezpiecznie dowiózł nas do pierwszego punktu naszej wycieczki. Był to Browar Ursa w Uhercach Mineralnych, tam dowiedzieliśmy się jak w ekologiczny sposób powstaje piwo oraz o tym, że każdą butelką stoi niezwykła historia. Jeszcze tego samego dnia wyruszyliśmy na szlak – trochę zmoknięci i lekko zgubieni przybyliśmy do schroniska. Zmęczenie nie wygrało z Ligą Mistrzów, obowiązkowo obejrzeliśmy meczyk przy ognisku. Następnego dnia czekała nas kolejna wyprawa – tym razem Tarnica. Pogoda zapowiadała się dość nieciekawie, ale wszystko dobrze się skończyło. Po zejściu ze szlaku obowiązkowy obiad w schronisku Kremenaros – polecamy pierożki i szarlotkę – a na piękny koniec dnia drezyny rowerowe. W niedzielę w drodze do domu zahaczyliśmy jeszcze o najlepsze ciastka w Lesku i to był ostatni punkt naszego wyjazdu… Podczas podróży nauczyliśmy się, że warto pomagać innym wędrowcom, zabrać strudzonych autostopowiczów lub po prostu wesprzeć kogoś dobrym słowem! Mamy nadzieję, że nie była to nasza ostatnia wycieczka – ściskamy mocno – grupa CZEMU.







